Adam Aliksandar (pseud.) – 33-letni aktywista i nauczyciel matematyki z irackiego Kurdystanu, skąd musiał uciekać wraz z żoną i synkiem w obawie o życie. Późną jesienią walczyli o przetrwanie w lesie na polsko-białoruskim pograniczu, dwukrotnie poddawani przez Polaków nielegalnej procedurze push-backu. Ostatecznie deportowani przez Białorusinów do Iraku, gdzie musieli zaczynać wszystko od zera.

„Gazeta Wyborcza” nr 141 (10029), 20 czerwca 2022 (poniedziałek), s. 10

Adam Aliksandar

NIE BYŁO DLA NAS MIEJSCA

Polska źle się z nami obeszła. Dlaczego polski żołnierz przyłożył broń do głowy mojego przyjaciela?

(Wersja elektroniczna: bialystok.wyborcza.pl, 20 czerwca 2022: https://bialystok.wyborcza.pl/bialystok/7,35241,28565402,uchodzcy-dlaczego-nie-bylo-dla-nas-miejsca-w-polsce-pyta-nauczyciel.html)

Protest aktywistów z Grupy Granica przeciwko push-backom, marzec 2022. Straż Graniczna wywiozła i wypchnęła za drut kolczasty Kurdów, wśród których był chłopiec z niepełnosprawnością intelektualną, gorączkująca kobieta w ciąży i chora na nerki dziewczynka (fot. Agnieszka Sadowska / Agencja wyborcza.pl)

Od dłuższego czasu śpię bardzo mało. Przez cały czas przeglądam europejskie strony, posty, czytam komentarze. Tego dnia, kiedy terrorysta Putin zaatakował i najechał Ukrainę, poczułem się zmęczony życiem. Widziałem tyle przygnębiających rzeczy: płaczące kobiety, dzieci, mężczyzn. Zupełnie tak jak my, Kurdowie, kiedy byliśmy wysiedlani. Nie rozumiem, dlaczego w takiej sytuacji niektórzy Polacy i Ukraińcy okazują się rasistami. Dlaczego nie pozwalali czarnoskórym studentom przekraczać granicy z Polską tak jak białym, bez bicia, wyzwisk i rasistowskich uwag?

Pytania bez odpowiedzi

Przez większość czasu myślę o swojej rodzinie – żonie i synku. Spędziliśmy w Polsce i na Białorusi kilka miesięcy. Dlaczego potraktowano nas tutaj w tak nieludzki sposób? Tak bardzo upokorzono?

Przekraczając granicę z Polską, skradaliśmy się przez las, przerażeni. Kiedy nas łapali, wyrzucali do lasu na Białorusi. Dla większości polski żołnierzy nasze życie nie stanowiło żadnej wartości. Historia nie zapomina. Ci żołnierze zostaną na jej kartach razem z ich rasizmem i hipokryzją, tak jak hitlerowcy. Paskudnie to będzie wyglądało w przyszłości.

Bardzo bym chciał, żeby ludzie byli dla siebie dobrzy, zawsze miałem nadzieję, że nawet zwierzęta nie będą już więcej cierpieć. Przykro mi, ale polskie służby i wasz rząd te moje mrzonki zniszczyły. Sprowadzili na nas niebezpieczeństwo, tak jak w Iraku, skąd uciekaliśmy. Uciekaliśmy do dużego kraju, takiego jak Polska, gdzie zgodziłbym się na podjęcie absolutnie każdej pracy, nawet na życie w lesie. Ale, niestety, ten duży kraj nie zaakceptował mnie, mojej żony i dziecka.

Teraz widzę, że przyjął ponad cztery miliony ukraińskich uchodźców, co mnie cieszy, uszczęśliwiłoby mnie, gdybyście przyjęli wszystkich. Tylko… jedna rzecz mnie dręczy – pytania, na które nie potrafię sam sobie odpowiedzieć. Może ktoś z was pomoże? Dlaczego dla nas nie było miejsca?

Polska źle się z nami obeszła. Dlaczego polski żołnierz przyłożył broń do głowy mojego przyjaciela? On miał zranioną nogę, a żołnierz mówił: „Zabiję cię, jeśli nie wstaniesz”. Dlaczego czterech innych żołnierzy pobiło jednego z nas? Dlaczego w tym lesie zabrali nam telefony i zniszczyli je, żebyśmy się zgubili? Dlaczego odebrali nam powerbanki i wywieźli z powrotem na Białoruś, a jeden ze strażników krzyczał: „Fuck you Kurds”? Dlaczego podczas push-backu rozdzielili nas, czemu miało to służyć? Zabiciu nas?

Mnożę pytania, niestety nie znajdując na nie odpowiedzi. Może ktoś odpowie: dlaczego?

Patrzę w niebo i pytam: dlaczego? Patrzę na ziemię i znów muszę zapytać. Kiedy widzę, kiedy słyszę, kiedy czegoś dotykam, pytam: dlaczego? Chciałabym być ślepy, nie słyszeć, nie mieć dłoni ani stóp! Może wtedy uwierzyłbym, że Bóg nie stworzył mnie istotą ludzką. Wiem, że to szaleństwo tak myśleć. Bo przecież jeśli nie stworzyłby mnie istotą ludzką, w ogóle bym się nad tym nie zastanawiał.

Bądźcie łagodni dla rodzin w lesie

Mogę przysiąc, że gdyby nie moja siostra Sanna, mój brat Mariusz i inni ludzie z Polski, byłbym teraz zły na siebie i na Europę i więcej bym o niej nie wspominał. Ale dzięki Bogu ich poznałem i teraz chcę tam dotrzeć mocniej niż kiedykolwiek wcześniej. Wtedy uciekałem przed zagrożeniem, teraz też chcę żyć w Europie i widywać was wszystkich, kiedy tylko będę chciał.

Sanna i Mariusz, dziękuję wam za to, że dla mnie na nowo uczyniliście ludzkość piękną. I tej parze z domku na wsi, która otworzyła przed nami drzwi i przygarnęła nas. Ocaliliście nas.

Uwierzcie, nie cieszy mnie, jeśli z jakiegokolwiek kraju muszą uciekać ludzie, o jakimkolwiek kolorze skóry czy wyznaniu, ale rosyjska napaść na Ukrainę jest faktem i dziwnie się czyta posty Polaków, Duńczyków czy Niemców zapraszających ukraińskie rodziny do swoich domów. My, ludzie o innym kolorze skóry, nie mamy dla nich nawet takiej wartości jak pies czy kot. Czy oni uważają się w ogóle za ludzi? Myślę, że ci, którzy nie postrzegają cierpienia kurdyjskiego, arabskiego, perskiego czy czeczeńskiego dziecka na równi z cierpieniem dziecka ukraińskiego, powinni postawić swoje człowieczeństwo pod znakiem zapytania. I odwrotnie, muzułmanin radujący się cierpieniem Europejczyków musiałby zwątpić w swoją wiarę.

Zadam w końcu pytanie wszystkim dwulicowym ludziom, którzy teraz obnoszą się ze swoją humanitarną postawą. Nie musicie mi odpowiadać, wystarczy, że przeczytacie i rozważycie po cichu, w głębi siebie. Wtedy zrozumiecie swoją hipokryzję.

Pytam: jeśli ja, moja żona i syn bylibyśmy ukraińskimi psami, kotami albo ptaszkami, nie podeszlibyście do nas z szacunkiem, nie dali jedzenia, nie udzielili schronienia? Hipokryci! Sprawiacie, że ludzie woleliby stać się zwierzętami domowymi. Nikt nie opuszcza swojego kraju bez powodu. Proszę, bądźcie łagodni dla rodzin w lesie, zmęczonych, zaszczutych. Proszę, postawcie się w ich sytuacji – czy sami chcielibyście być tak traktowani? Są takimi samymi ludźmi jak wy, mają dusze, uczucia i marzenia także. Muszą tylko poczuć się bezpieczni, a sami zobaczycie, jak są pracowici i kreatywni, dla nikogo nie będą ciężarem.